"Zdecyduj się na coś innego, w czym na pewno sobie poradzisz". Nie mów tak! Zamiast komplikować, pomóż.

Nie zniechęcajmy dzieci do podejmowania nowych wyzwań, do sprawdzania swoich możliwości. Często już na etapie planów, marzeń podcinamy skrzydła. A gdybyśmy tak zachęcili, zamiast wiecznie odradzali?

Rodzice chcą, aby ich dzieci były we wszystkim najlepsze, aby dobrze im szło w szkole, aby wygrywali we wszystkich grach zespołowych. Marzą, aby wszystkie aktywności ich pociech przekładały się na sukces. I nie biorą pod uwagę tego, że młodzi mogą nie chcieć tego samego, co starsi.

Pierwsze decyzje

W przedszkolu wszyscy biorą udział w takich samych zajęciach. Wszyscy chodzą na rytmikę, na zajęcia sportowe, uczą się języka obcego. Pierwsza klasa podstawówki to czas zmian - pojawia się mnóstwo różnych dodatkowych aktywności, których nie wybiera szkoła. To my musimy podjąć decyzję. I zaczyna się. Dzieci przynoszą ze szkół ulotki i informacje o różnych atrakcjach. Pokazują rodzicom te, które ich najbardziej zainteresowały. I zaczyna się. "To nie, to nie i to też nie. To nie dla ciebie, tu sobie nie poradzisz, tamto to nic fajnego. Nie, nie, nie". Stop!

Nie wybieraj za dziecko

Chociaż to nie dorośli będą chodzili na zajęcia, to oni podejmują decyzję. I o ile pod względem finansowym jest to oczywiste, to pod każdym innym - już mniej. Bo to nie rodzic będzie programował roboty, grał w szachy, biegał z wstążką na gimnastyce artystycznej, pływał na basenie czy grał w piłkę nożną. To nie on będzie członkiem klubu książki czy drużyny karate. To jego dziecko będzie. I to do dziecka powinna należeć ostateczna decyzja. Zadaniem rodzica jest opowiadanie o każdej aktywności, nie zniechęcanie, ale rzetelne poinformowanie o tym, co to takiego jest, jakie są plusy i minusy. Tak, aby dziecko mogło zdecydować, czy to coś dla niego. 

Córka powiedziała nam, że chce chodzić na judo. Bo tańczyć to ona umie - mówi Kasia, mama siedmiolatki.

I jej córka na judo poszła, jest zachwycona, mimo że większość drużyny to chłopcy. A dziewczynki? Tańczą, lepią garnki na zajęciach z ceramiki… Jedna z koleżanek powiedziała córce Kasi, że też by chciała uprawiać jakiś sport, ale jej rodzice stwierdzili, że jest zbyt drobna. Cóż, opiekunowie jeszcze drobniejszych chłopców, którzy chodzą na zajęcia z córką Kasi, nie mieli z tym problemu…

Daj się sparzyć

Nie od dziś wiadomo, że najlepsza nauka to nauka na błędach, szczególnie tych własnych. Powinniśmy dziecku pozwalać je popełniać, uczyć się, że nie zawsze jego wybór będzie słuszny. Może się okazać, że zajęcia, które wybrało finalnie okażą się nie dla niego, ale pozwólmy mu się o tym przekonać. A mogą być i strzałem w dziesiątkę.

My, dorośli, często zbyt twardo stąpamy po ziemi. Pod pozorem realizmu widzimy więcej zagrożeń niż szans. Dostrzegamy wszystko, co najgorsze. Martwimy się, że naszemu największemu skarbowi coś się stanie. Że ktoś go uderzy, że nie będzie miał partnera do pary, że nie uda mu się przebiec tylu okrążeń, ile trzeba. Podejmujemy autorytarne decyzje, że coś jest niepotrzebne albo zbyt trudne.

Boimy się - chociaż często nie chcemy się do tego przyznać - że nasze dziecko nie będzie w czymś najlepsze. Że będzie odstawać od reszty, że będzie widać, że to nie jego bajka. Zapominamy o satysfakcji z robienia różnych rzeczy, o czystej radości, bez wiecznego myśleniu o podium. Dzieci decydują się na udział w różnych przedsięwzięciach tylko dlatego, że chcą spróbować swoich sił, że coś im się podoba i chcą być tego częścią. Im nie zależy tylko na głównej roli w przedstawieniu. To od rodziców uczą się, że albo główna rola, albo nic.

 

Zamiast zakazywać - bądź blisko

Nie mów "tobie się nie uda, ty tego nie potrafisz”. Pozwól spróbować. Wspieraj w wyborach. A jeśli martwisz się, że coś się stanie, powiedz to dziecku. Nie mów, że ma zrezygnować, tylko powiedz o swoich obawach. Może okaże się, że to, co tobie wydaje się straszne, dla córki czy syna takie nie jest, bo próbował to już wiele razy, a ty nawet o tym nie wiesz?

Mądry rodzic wspiera swoje dziecko, zamiast powtarzać "a nie mówiłem". On jest świadomy, że nie zawsze wszystko musi się udać, ale mimo to warto próbować. Pokazuje, jak radzić sobie z przegraną, jak pokazywać emocje. Jego pociecha wie, że zawsze może zwrócić się do niego, a jej problem nigdy nie będzie zbyt błahy lub zbyt śmieszny.

 

Wszystko może być zaletą

Nie szufladkujmy naszych dzieci. Jest drobna to nie może chodzić na zajęcia sportowe?! Wręcz przeciwnie! Zapewne jest zwinna, wiele ćwiczeń może wykonywać lepiej niż "wyrośnięci" koledzy.

Dorośli myślą według znanych schematów. Mają trudność z wyjściem poza nie. Rugby kojarzy im się z brutalnością, taniec - z delikatnością. Jeśli dotąd prezydentem był zawsze mężczyzna, nie do wyobrażenia jest, by państwem zarządzać mogła kobieta. I odwrotnie - gdyby przez lata to kobieta stała na czele ich państwa, czymś niewyobrażalnym byłoby, gdyby w wyborach startował mężczyzna.

Zapomnij o podziałach

"Dziewczynka będzie bardziej przeżywała porażkę". "To nie jest zadanie dla chłopaka". Nie powinniśmy tak mówić! Nie powinniśmy blokować wyborów naszych dzieci, tylko dlatego, że wydaje nam się, że to nieodpowiednie dla jego płci. Chłopiec może popłakać się, gdy coś mu się nie uda a dziewczynka może uważać, że garncarstwo to coś zupełnie nie dla niej. Powinniśmy zapomnieć o podziale na płci. Każdy może być tym, kim zechce. To od nas zależy, którą drogę wybierzmy, w czym zechcemy się realizować. Nasz wybór ma znaczenie, a nie to, jaką płeć mamy.  Niestety, dorośli wciąż mają na oczach klapki, które zakładają i swoim dzieciom.

Przypomnij sobie swoje dzieciństwo

Większość z nas żyła w świecie zakazów stworzonym przez dorosłych. Mówiono nam, żebyśmy wybrali coś innego, że do tego to jesteśmy za słabi. Myśleliśmy, że ktoś się ucieszy, że będzie nas dopingował, że pomoże nam osiągnąć cel. Radośnie ogłaszaliśmy dobrą nowinę, po chwili było nam potwornie smutno. Teraz to samo robimy naszym dzieciom. Zamiast pozwalać im podejmować decyzje, robić to, co ich przyciąga, hamujemy je, zniechęcamy. W końcu przestaną próbować. Zapomną, jak to jest chcieć, jak to jest cieszyć się z najdrobniejszych sukcesów. Czy tego właśnie chcemy?