Sytuacje i miejsca, w których dobitnie widać, że mężczyźni pewność siebie mają we krwi

Pewność siebie w głosie, w postawie, w zachowaniu. Nie bez powodu mężczyźni wyglądają na bardziej przekonanych o swojej wartości i zaletach. Widać to zwłaszcza w codziennych sytuacjach.

Jego szerokość

Być może to zbyt mocne słowa, ale kobietom od najmłodszych czas temperuje się temperament, formuje wkładając w sztywniejsze ramy niż chłopców. Musimy się grzecznie zachowywać, ładnie siedzieć, nie być zbyt głośne. Mężczyźni nie są poddawani aż takiej obróbce, wiele zachowań uchodzi im i jest przyjmowane za zupełnie naturalne.

Kto jechał autobusem, tramwajem, metrem pociągiem czy samolotem zna ten widok doskonale. Mężczyzna z szeroko rozstawionymi nogami, dumnie prezentuje walory. Przez ułożenie ciała zajmuje nie tylko swoje miejsce, ale jeszcze nachodzi na miejsca obok swojego, zmuszając siedzące po lewej i prawej stronie osoby (najczęściej kobiety), do sztywnego trzymania kolan razem.

Wiele już powstało tekstów na ten temat, bo kwestia irytuje kobiety nie od dzisiaj. Nas nadmiernie rozchylonymi męskimi nogami pochylały się publicystki i aktywistki. Dla jednych takie zachowania to brak kultury, dla innych przejaw nadmiernego wyluzowania, dla jeszcze innych efekt różnic w wychowaniu. W komentarzach mężczyźni bronili się, że to budowa anatomiczna temu winna. Trzeba mieć jednak głęboko zakorzenioną pewność siebie, żeby tak demonstracyjnie dominować przestrzeń wokół siebie.

Gest dłonią

Jedną z bardziej irytujących sytuacji, które można spotkać w dorosłym - zarówno studenckim, jak i zawodowym życiu jest blokowanie kobiet w rozmowie. Z badań przeprowadzonych na znanych uczelniach wynika, że mężczyźni przerywają kobietom o 23 proc. częściej niż innym mężczyznom i dominują w dyskusjach biznesowych o 75 proc. częściej niż kobiety. Gorzej wypada sytuacja kobiet o niskim stopniu wykształcenia. Panowie - chociaż mają ten sam poziom wiedzy wypowiadają się aż o 144 proc. częściej niż panie. Dość podać przykład, że podczas jednej z debat prezydenckich między Hillary Clinton a Donaldem Trumpem obecny prezydent USA przerwał swojej ówczesnej kontrkandydatce aż 51 razy.

Do wyników badań nie trzeba kobiet przekonywać, same doświadczyły przerywania wypowiedzi, zabierania głosu, wcinania się w zdanie. Najgorzej, kiedy blokowanie w rozmowie wzmocnione jest gestem dłoni.

Takie zachowanie może wydawać się pozornie nieszkodliwe, ale takie nie jest. Kiedy udaje się nam wywalczyć pozycję i przestrzeń w miejscu pracy, męskie przerywanie ogranicza naszą możliwość uczestniczenia.

Kultura pracy

Kobietom przeszkadza to jak narzuca się im męską kulturę pracy. Dostosowaną do ich potrzeb i oczekiwań. Z badań wynika, że największą przeszkodą w pracy jest dla kobiet trudność łączenia obowiązków z byciem matką. Trudno radzić sobie z dwuzadaniowością zwłaszcza w sytuacjach, gdy w męskim świecie dobija się interesów podczas gry w golfa, wypadów do klubów ze stripteasem czy nocnych wyjść suto zakrapianych alkoholem.

Może dlatego coraz popularniejsze się stają się przestrzenie co-workingowe stworzone z myślą o kobietach, a do których wstępu nie mają panowie. Żeby wymienić wśród nich Make Lemonade czy The Wing. Kobiety mogą tam liczyć na pomoc, wsparcie, wysłuchanie, wspólne rozwiązywanie problemów. Nie spotkają się tam z przejawami męskiej, brutalniejszej kultury pracy. W murach Make Lemonade nie wolno używać języka nienawiści i zwracać się do przebywających tam osób w sposób, który jest przejawem seksizmu. Wnętrza są bardziej przyjazne, kobiece, zachęcające.

Nie musimy godzić się na sytuacje, które nam przeszkadzają. Możemy się na nie nie zgadzać, tworzyć własne, bardziej sprzyjające. Kobiece zarządzanie nie musi być powielaniem męskiego. Może być zupełnie inne, co nie znaczy, że gorsze, czy lepsze.